Wrzesień.
Jest jesień.
Nie widziałam filmu o Paktofonice, obawiam się że gdybym go zobaczyła i się tym pochwaliła na portalu społecznościowym to zaraz została bym obrzucona kamieniami.
Bo przecież nikt nie wie że w piątej klasie podstawówki kradłyśmy z koleżanką kasety Paktofoniki jej starszemu bratu i uczyłyśmy się tekstów na pamięć, zaraz obok Carlosa Santany i Linkin Parku.
Mam dużo tajemnic.
W środę, 19 września odbyłam magiczną podróż w głąb swojego jestestwa na koncercie Coldplay. To było tak niesamowite i piękne wydarzenie że ciężko mi o nim pisać, ponieważ nadal brakuje mi słów żeby opisać to co się tam działo.
Plan życiowy ogarniam.
Siłownia, ściana od października, awans w pracy, kłótnie z Mężczyzną o wszystko i o nic, spokój z zespołem Cults w uszach. I skromne jak na teraz myśli o podróży do Japonii.
Obejrzałam wczoraj po raz 'x' : 'Siedem lat w Tybecie' i zaczynam wreszcie rozumieć. Powoli powietrze wokół mnie staje się czyste i przejrzyste.
Nie wyszło? Może wyjdzie innym razem. To trudne żyć tak ciagle i mając 21 lat szukać odpowiedzi na te same pytania.Chyba znam te odpowiedzi, tylko ich treść mnie przeraża, tak samo jak masa innych rzeczy.
Im dalsza podróż , tym głębsze oczyszczenie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz