Ryż curry z papryką i pieczarkami.
Mieszałam dzisiaj w woku, i myślałam jaka jestem szczęśliwa.
Wyprałam ręcznie koszule do pracy, w całym mieszkaniu roznosił się piękny zapach czystości i sobotnich porządków. W dodatku Mężczyzna jest coraz bardziej seksowny.
Co się bardzo pozytywnie odbija na moim apetycie. Nie tylko tym gastronomicznym.
Tak po prostu stwierdziłam że muszę o szczęściu tutaj napisać, i pisać jak najczęściej. Bo to są chwile ulotne.
Siedziałam w poczekalni szpitalnej przychodni całodobowej. Nie napiszę że miałam przyjemność, bo to radość chwili wątpliwa ale jak zawsze, cztery godziny wypełnione po brzegi gorączką która szalała jak meksykański Macho w moim ciele , były pełne obserwacji. Różnorakich stworzeń typu lekarskich. Utwierdziły mnie owe obserwacje w słuszności mojego wyboru leczenia zwierzaków. Matko kochana, żadnego użerania się ze starymi i młodymi wredotami. !
Gdzie w tym wszystkim miejsce na sztukę?
Jest go wiele.
Podczas mojego leżenia w łóżku i czytania serii "Cukierni pod Amorem " zrobiłam rachunek ilustratorskiego sumienia ,który zakończyłam o dziwo pozytywnie.
Ale o spełnianiu marzeń i planów nie napiszę, ani nie powiem bo nie wolno bo się nie spełni.
Chociaż nie śmiało powiem że się spełnia, i jest cudownie.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz