Zniechęcenie.
Nie no , to złe określenie.
Zważywszy na to iż moja dłoń nie dzierżyła ołówka od kilku tygodni mam wrażenie, że zapomniałam jak to się robi.
Staram się odświeżać stare pomysły, dawne inspiracje.
Całe życie zamyka się w ilustracjach, w szarych zeszytach.
Chyba nie zapomina się tego, jak się rysuję?
Lubię ten moment kiedy leży przede mną czysta kartka papieru.
To drżenie mojej dłoni, przygryzione wargi i tą niepewność.
Niepewność gdzieś w sercu i w brzuchu.
Najczęściej kończy się to źle postawioną kreską.
Ale na to też mam swoje sposoby.
Boże jaka ja jestem sfrustrowana.
Mam dosyć tej mieszaniny która ostatnio się wokół mnie wytworzyła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz